Ta strona używa plików cookies. Przeglądając tę stronę zakceptuj ich używanie lub wyłącz zapisywanie cookies w ustawieniach przeglądarki.

Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Powered by ZSSalez

Najnowsze zdjęcia

Najbliższe wydarzenia

Szkoła Podstawowa

Nadopiekuńczość szkodzi

„Dzieci są jak łódki: nie buduje się ich po to, aby stały w porcie,
ale by wyruszyły na szerokie wody”

G. Pellegrino

 

Matka gimnazjalistki od początku roku szkolnego była częstym gościem w szkole. Wydawało się, że to bardzo troskliwa osoba, dbająca o córkę i jej dobre samopoczucie w nowym miejsce. Niestety, wizyty tej mamy zaczęły być uciążliwe. Skarżyła się na rówieśników córki, oceniała ich zachowanie, ingerowała w życie klasy, zaczepiała uczniów, rozmawiając z nimi o tym, jak dokuczają jej córce. Tymczasem sama nastolatka niewiele mówiła, nie skarżyła się. Niczego niepokojącego nie zauważyli nauczyciele uczący w klasie i pełniący dyżury podczas przerw.

Czas gimnazjum to okres, kiedy dzieci kształtują swoją autonomię. Chcą same podejmować niektóre decyzje, radzić sobie z problemami. Czy wspomniana dziewczynka ma szansę na naukę samodzielności? Odpowiedź wydaje się oczywista, jednak nie dla wszystkich. Wychowawcy pracujący z młodzieżą są bardzo zadowoleni, widząc zainteresowanie i troskę rodziców o pociechy. Opisany przypadek to przykład źle pojętej troski. Zbyt duża ingerencja matki w sprawy między rówieśnikami, a raczej odbieranie córce możliwości radzenia sobie w kontaktach społecznych z koleżankami i kolegami, nie wpływa na ich polepszenie. Wręcz przeciwnie. Takim zachowaniem matka naraża córkę na niemiłe komentarze ze strony rówieśników i odsunięcie się od niej. Rodzic miał zapewne jak najlepsze zamiary, natomiast nie uwzględnił upływu czasu i nadal chciał traktować swoje nastoletnie dziecko jak małą, bezradną dziewczynkę.

Taką postawę rodzicielską często prezentują samotne matki, których wszelkie uczucia i cała uwaga skupiona jest na dzieciach. Są zapewne przekonane, że postępują słusznie, tymczasem wyrządzają krzywdę dziecku, a decydując o wszystkim, zanim ono zdąży się zastanowić, ograniczają je i uniemożliwiają rozwój samodzielności. Rodzice powinni cieszyć się, kiedy ich nastoletnie dziecko opowiada o tym, co się dzieje w szkole, jak wyglądają jego kontakty z koleżankami i kolegami, co mu się podoba lub nie. Jeśli pojawią się kłopoty, należy służyć radą, podpowiadać, jak można postąpić w danej sytuacji. Nie można natomiast wyręczać gimnazjalisty w podejmowaniu decyzji i uczeniu się samodzielnego rozwiązywania niewielkich problemów, jakie w kontaktach w nowej grupie mogą się pojawić.

Umiejętność radzenia sobie w kłopotliwych sytuacjach ma pozytywny wpływ na kształtowanie poczucia własnej wartości u dzieci i młodzieży. W budowaniu tego poczucia ogromną rolę odgrywają właśnie rodzice. Jeżeli rodzic słyszy od dziecka niepokojące sygnały dotyczące dokuczania, wyśmiewania czy jakichkolwiek form przemocy słownej wobec dziecka, powinien po pierwsze: wysłuchać syna/córki, po drugie udzielić rad, jak dziecko może postąpić, po trzecie zgłosić swój niepokój wychowawcy. Po dokładnym rozeznaniu wychowawca może zainicjować rozmowę rodzica dziecka krzywdzonego z tym, którego syn/córka zachowują się niewłaściwe, a z pewnością doprowadzą do wyjaśnienia sytuacji bez szkody dla żadnego z wychowanków.

Rodzice powinni pamiętać, że ich zadaniem jest takie wychowanie, które pozwoli dziecku radzić sobie z trudnościami, przygotuje do samodzielnego życia, a nie przyczyni się do uczenia bezradności, która może mieć poważne konsekwencje.

 

Bożena Paruch

Pedagog szkolny i doradca zawodowy w gimnazjum
„Don Bosco” Nr 5(165)maj 2016

 

 


 

Logowanie

Licznik odwiedzin



Dzisiaj 2049

Wczoraj 2059

W tym tygodniu 9960

W tym miesiącu 40388

Razem 1691923