Ta strona używa plików cookies. Przeglądając tę stronę zakceptuj ich używanie lub wyłącz zapisywanie cookies w ustawieniach przeglądarki.

Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Powered by ZSSalez

Włochy, Udine 2016

Cała przygoda, dla Bartka Herbuta i dla mnie rozpoczęła się już w momencie, gdy postanowiliśmy zapisać się na warsztaty dotyczące cyberprzemocy. Nie warsztaty jednak, a problem na nich poruszony był najważniejszy. Cyberprzemoc jest nieszczęściem XXI wieku, które rozwinięte jest na bardzo szeroką skalę. Chyba każdy z nas był kiedyś świadkiem lub ofiarą przemocy w sieci. Cyberprzemoc jednak, nie ogranicza się bynajmniej do bijatyki i przekleństw w grach komputerowych. Pogróżki, wyzwiska, hejty, stalking, podszywanie się pod innych- to wszystko dzieje się w internecie każdego dnia, a ofiar jest coraz więcej.

W dniu rozdania świadectw nasz wspaniały wychowawca- Pan Krzysztof Mazur wraz z Księdzem Dyrektorem poinformowali nas o wycieczce do Włoch organizowanej z projektu dotyczącego cyberprzemocy. Byliśmy bardzo miło zaskoczeni. Z radością, ale i z obawą zgodziliśmy się na wzięcie udziału w letnim obozie w Udine.

W dniu 31 lipca spakowani wyjechaliśmy do Warszawy. Na miejscu udaliśmy się na lotnisko Chopina, gdzie byliśmy umówieni z Wiktorią- trzecią uczestniczką naszej wyprawy i panią Magdą- naszą opiekunką. Zgłosiliśmy nasze bagaże do odprawy. Następnie po pożegnaniu się z rodzicami i po przekroczeniu strefy bezpieczeństwa udaliśmy się w kierunku naszego samolotu. Lecąc z prędkością niemalże 900 km/h już po chwili znaleźliśmy się na lotnisku Marco Polo w Wenecji, gdzie od organizatorów otrzymaliśmy 100 euro kieszonkowego. Pogoda była piękna, więc wyruszyliśmy zwiedzać miasto. Stałym punktem zwiedzających Wenecję jest plac Św. Marka i położona przy nim Bazylika. My także podążyliśmy tą trasą. Bazylika, w której przechowywane są szczątki Św. Marka Apostoła, wybudowana przez dożę Angelo Partecipazio zrobiła na nas ogromne wrażenie. Nie mniejsze wrażenie jednak zrobił na nas różnokolorowy tłum wypełniający plac przed Bazyliką. Mnóstwo ludzi, różne kolory skóry, różnorodne języki- to współczesny obraz Wenecji. Jedni zwiedzają, drudzy próbują sprzedać kijki do selfie. Po trudach zwiedzania poszliśmy na włoską pizzę. Po późnym posiłku udaliśmy się na dworzec, skąd pociągiem dojechaliśmy do celu naszej podróży- Udine. Zakwaterowano nas w nowoczesnych, dwuosobowych pokojach, wyposażonych w lodówki, mikrofalę, biurka i lampki. Każdy pokój miał własną toaletę i prysznic, a okna wyposażone były w zewnętrzną roletę sterowaną przy pomocy pilota. Około godziny 21:00 spotkaliśmy się na pierwszej uroczystej kolacji, podczas której zaczęliśmy poznawać innych uczestników obozu. W tym miejscu należałoby zaznaczyć, że językiem „urzędowym” naszego obozu był język angielski. Jedni znali go lepiej, inni nieco gorzej, ale w gruncie rzeczy dogadywaliśmy się bez problemów. Pierwszego dnia naszego pobytu przedstawiono nam ramowy harmonogram zajęć. Po krótce wyglądał tak: śniadanie, praca, lunch, praca, kolacja, sen. Rzeczywistość na szczęście okazała się inna ;-). Posiłki były przyjemnością, praca była zabawą i wzajemnym poznawaniem się, a odpoczynek…

Następnego dnia, po śniadaniu udaliśmy się na pierwsze zajęcia warsztatowe, których celem było wzajemne poznanie się- skąd jesteśmy, czym się interesujemy, ile mamy lat. Okazało się, co nie powinno być zaskoczeniem, że największą grupę stanowiła młodzież włoska i były to same dziewczyny. Przedstawicielkami Węgier były także dziewczyny. Słoweńcy i my byliśmy grupami mieszanymi, w których jednak chłopcy stanowili przewagę. Koledzy ze Słowenii, których na początku uznaliśmy za hałaśliwych Niemców, okazali się świetnymi kompanami. Dziewczyny także były bardzo sympatyczne. Zabawny był sposób autoprezentacji: rolka papieru toaletowego przekazywana była z ręki do ręki, a kto otrzymał ten artefakt, odrywał od jednego do trzech listków i w zależności ile listków wyrwał, tyle informacji o sobie musiał przekazać. Było mnóstwo śmiechu i już po pewnym czasie wiedzieliśmy o sobie niemalże wszystko. Na wzajemnym poznawaniu się i posiłkach zakończył się pierwszy dzień. Następnego dnia, zaraz po śniadaniu udaliśmy się na wykład, połączony z prezentacją multimedialną, podczas którego poruszona została szeroko problematyka cyberprzemocy. Na pierwszych zajęciach warsztatowych przystąpiliśmy do realizacji największego projektu naszego obozu- budowy przestrzennego napisu ,,Cyberbullying”.

Codzienna praca była długa, męcząca, ale i owocna. Jak już wspomnieliśmy, nie był to jednak jedyny sposób spędzania tam czasu. W wolnych chwilach graliśmy w piłkę nożną i oglądaliśmy filmy. Specjalny czas poświęcony został także na zwiedzanie miejscowości, w której mieszkaliśmy- Udine. Miasto założono w 943 r. W trzynastym wieku stało się miejscem wypoczynkowym patriarchów Akwilei. W czternastym wieku przeniesiono tu z Akwilei stolicę patriarchatu. W latach 1420-1797 miasto należało do Republiki Weneckiej. Po jej upadku część należała do Królestwa Włoch, zaś po jego upadku – do Austrii. W 1866 r. miasto przyłączono ponownie do Włoch. W mieście swoje siedziby ma kilka większych banków i firm kredytowych. Odlewa się tu dzwony oraz wytwarza artykuły spożywcze, głównie sery, mleko i wyroby cukiernicze. W zespole miejskim mieści się część handlowa, która obfituje w markety, sklepy najdroższych projektantów, biura oraz salony samochodowe najdroższych marek na świecie. Udine jest jednym z najbogatszych miast w kraju. Miasto plasuje się na 5. miejscu rankingu jakości życia we Włoszech. Rozwinięty jest również przemysł maszynowy, drzewno-papierniczy oraz włókienniczy (produkcja bielizny). Ponadto skórzano-obuwniczy i farmaceutyczny. Udine jest też największym producentem mebli we Włoszech oraz jednym z największych w Europie.

Nie tylko na zwiedzaniu Udine upływał nam czas. Bywały dni, w których wolne chwile w całości poświęcaliśmy jednej, konkretniejszej atrakcji. Na basenie urządziliśmy mini zawody pływackie, w których próbowaliśmy swoich sił mierząc się z opiekunami (uznaliśmy remis). Najwspanialszy czas wolny spędziliśmy jednak nad Morzem Adriatyckim, gdzie pływaliśmy i wylegiwaliśmy się na rozgrzanej plaży, a także w Alpach, w których poruszaliśmy się atrakcyjnym szlakiem turystycznym, mijając po drodze ciekawe obiekty wykonane przez nieznanych artystów. Warto dodać także, że przez cały czas, niezależnie od tego co robiliśmy, towarzyszyło nam słońce i wysoka temperatura. Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o jedzeniu. Smażone świerszcze, ślimaki, żabie udka… na całe szczęście tego nie jedliśmy :D. Posiłki były niezwykle urozmaicone i pełne prawdziwego włoskiego charakteru. Oczywiście jedliśmy smaczną pizzę, makarony, sery, a także owoce morza. Ciekawostką jest, że we Włoszech nie jada się obiadów. Około godziny 13:00 spożywa się tam lunch, a największy posiłek stanowi późna kolacja. Włosi chodzą spać bardzo późno, dzięki czemu zjedzony do syta wcześniejszy posiłek ma sporo czasu na ułożenie się.

Powróćmy jednak do zasadniczego projektu naszego obozu- budowy napisu ,,Cyberbullying” (z angielskiego- cyberprzemoc). Poszczególne litery tego wyrazu skonstruowane zostały przez nas z najróżniejszych materiałów i przedmiotów, począwszy od zwykłych desek i kawałków drewna, przez wiatrak i stare radio, aż po zardzewiały rower. Na gotowych podstawach malowaliśmy farbą poszczególne litery napisu. Kiedy na efekt naszej pracy patrzyliśmy z boku, nie widzieliśmy nic konkretnego- różne przedmioty codziennego użytku poustawiane w chaotyczny sposób. Jeśli jednak spojrzeliśmy pod odpowiednim kątem, napis układał się w jednolitą całość, przez co mogliśmy przeczytać wyraz ,,Cyberbullying”. Tak samo jest w rzeczywistości. Gdy na różnych forach czytamy jak osoby ukryte za nickami wyśmiewają innych, wrzucane są niechciane zdjęcia czy wykradane są dane osobowe, często nie zauważamy, że działania tego typu stanowią cyberprzemoc. Inaczej jest, gdy takie działania dotkną bezpośrednio nas samych. Gdy zobaczymy zatem hejterskie ataki na innych, próby wykradania haseł i podobne bezprawne zachowania ustawmy się pod ,,właściwym kątem”, aby zobaczyć, że jest to ,,Cyberbullying”. Nie bądźmy obojętni na przemoc, nie tylko w realnym świecie, ale także w cyberprzestrzeni.

Nasze dzieło zostało sfilmowane i będzie publikowane w formie reklamy w europejskich telewizjach, a także w internecie, pod koniec bieżącego roku.

W dniu 10 sierpnia, z samego rana doszło do nas, że jest to koniec naszej przygody w Udine. Słoweńcy już wyjechali, Anna i Lexi z Budapesztu także czekają na transport, a Wiktoria, Bartek i ja zaczynamy się pakować.

Pożegnanie, zarówno z opiekunami, jak i z rówieśnikami z obozu było dla nas niezwykle trudne. Obiecaliśmy sobie jednak, że będziemy utrzymywać kontakty. Na szczęście cyberprzestrzeń to nie tylko hejterskie ataki, ale także miejsce na spotkania, rozmowy, dalsze zacieśnianie kontaktów i bycie blisko siebie nawet, gdy dzielą nas setki i tysiące kilometrów. W trakcie rozmów często wracamy wspomnieniami do letniego obozu w Udine przeżywamy raz jeszcze spędzone tam chwile. Tak oto świat kurczy się, a nawiązane przyjaźnie mogą się rozwijać.

Podziękowania

Myślę, że ten opis i tak nie oddaje wszystkich emocji, jakie nam towarzyszyły. Naprawdę było świetnie! Wszystko to mogliśmy przeżyć i zawdzięczamy sporej grupie osób, ale szczególne podziękowania należą się Księdzu Dyrektorowi Mirosławowi Gajdzie, dzięki któremu Projekt został wdrożony w Gimnazjum Salezjańskim, naszemu wychowawcy Panu Krzysztofowi Mazurowi, a także Pani Iwonie Mazur, która przygotowywała nas przez cały rok. Dzięki Wam mogliśmy wnieść polski wkład w międzynarodową walkę z cyberprzemocą.

Dziękujemy bardzo!

autor: Karol Kalamarz 

autorzy zdjęć: Bartosz Herbut i Karol Kalamarz

Logowanie

Licznik odwiedzin



Dzisiaj 205

Wczoraj 0

W tym tygodniu 205

W tym miesiącu 24824

Razem 608704