Ta strona używa plików cookies. Przeglądając tę stronę zakceptuj ich używanie lub wyłącz zapisywanie cookies w ustawieniach przeglądarki.

Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Powered by ZSSalez

Bł. August Czartoryski

Biografia

 

1858 - W Paryżu 2 sierpnia urodził się pierworodny syn księcia Władysława i księżnej Amparo Czartoryskich, któremu na chrzcie św. dnia 4 sierpnia 1858 roku nadano imię August Franciszek. Ojcem chrzestnym był Duca Rianzares, a matką jego żona królowa hiszpańska Maria Krystyna, a więc dziadkowie małego Augusta.

 

Książe Władysław, ożeniony 1 marca 1855 roku z księżniczką hiszpańską Amparo, córką królowej Marii Krystyny i jego starszy brat Witold ożeniony z hrabianką Marią Grocholską, późniejszą Matką Ksawerą od Jezusa Karmelitanką Bosą w Krakowie, oraz Iza zamężna z hrabią Janem Działyńskim, byli dziećmi księcia Adama Czartoryskiego i jego małżonki księżnej Anny z Sapiehów.

 

1859 - Przeziębienie delikatnego Gucia dało początek powoli rozwijającej się gruźlicy. Rozpoczął się okres kuracji, który go odsunął od życia rodzinnego, uczynił samotnikiem, a mógł z niego zrobić niedorajdę życiowego. Ten bolesny dlań okres zajął, z małymi przerwami całą jego młodość.

 

1864 - Na gruźlicę również 10 sierpnia 1864 roku umiera mu matka. Jego wychowaniem zajmują się nadal wychowawcy: Błotnicki do 1867;Lutrzykowski do 1870; ks. Grill do 1874; Józef Kalinowski do 1877; Ruciński w 1877, ks. Kubowicz aż do samodzielności.

 

1867 - W Wielką Sobotę przystąpił do pierwszej spowiedzi razem z dziećmi Zamojskich, u których przebywa przez kilka miesięcy w Pau, aby opanować swój kapryśny charakter.

 

1868 - Po powrocie z Polski, którą latem poprzedniego roku odwiedził po raz pierwszy z p. Lutrzykowskim, zapisał się w Paryżu 4 maja 1868 roku do cesarskiego Liceum im. Karola Wielkiego. Należał do pierwszych uczniów w klasie. Ale już w połowie roku 1870, z powodu zbliżającej się wojny francusko-niemieckiej, został ponownie wysłany do Sieniawy w Polsce.

 

1870 - Rok szkolny 1870/71 przepędził Gucio w Krakowie i uczył się pod kierownictwem ks. Grilla i p. Łepkowskiego. Zwiedził miasto i okolicę, w niedzielę jeździł z ks. Grillem do kaplicy zamkowej we willi na Woli Justowskiej, gdzie swemu wychowawcy usługiwał do Mszy świętej. Z przejęciem uczył się biblii i katechizmu, prosząc aby mu go wykładano nie w salonie ale w kaplicy.

 

1871 - Gdy w lipcu przyjechał do Sieniawy ojciec, postanowiono, że Gucio przystąpi do 1-szej Komunii św. we wrześniu w grobach rodzin nych kościoła sieniawskiego, gdzie w przyszłości miała spocząć i jego trumna. Od tej chwili było widać wyraźnie jego pracę nad sobą w opanowaniu kaprysów i we wzorowym postępowaniu.

 

1872 - Rok szkolny 1871/72 spędził znowu w Liceum Karola Wielkiego. Prócz lekcji zajmował się lekturą (szczególnie był mu miły Pan Tadeusz), nawet sam pisał dziecinną powieść, nie stronił od zabaw salonowych i wizyt, a czasem choć niechętnie bywał w teatrze. Z radością natomiast puścił się w podróż krajoznawczą po Włoszech i po raz pierwszy był na audiencji u Ojca św, choć już w Rzymie miesz kał kiedyś (1861/62) jako dziecko ze swą matką. Pius IX uczynił na chłopcu bardzo miłe wrażenie.

 

1873 - Znowu rok szkolny spędził Gucio w Liceum Karola Wielkiego, a w czasie wakacji zwiedził Londyn. Dalsze wycieczki po Anglii musiał odłożyć na rok następny z powodu pogłosek o cholerze. Po drodze wstępuje do kościołów i nie opuszcza Mszy niedzielnych.

 

1874 - Ze względu na słabe zdrowie rok szkolny 1873/74 spędził na nauce w domu, a nie w Liceum. Stał się posępny i małomówny, chciano go znowu oddać do Liceum, lekarz jednak sprzeciwił się temu. W tym roku zwiedził Anglię i w czasie wakacji znalazł się w Sieniawie. Tu właśnie przybył doń nowy wychowawca p. Kalinowski (Augustśw. O. Rafał Kalinowski). Ciotka Witoldowa wstępuje do klasztoru.

 

1875 - Pierwszą połowę tego roku spędza nad morzem w Mentonie razem z p. Kalinowskim , ale gdy zdrowie nieco się polepszyło, znalazł się znowu wśród rodziny, w Neuilly pod Paryżem , gdzie przebywała jego macocha Małgorzata Orleańska z dwoma jego przyrodnimi braciszkami Witoldem i Adasiem. A wtedy właśnie z Adasiem. Młody książę, którym po śmierci matki opiekowała się ciotka Iza hrabina Działyńska, znalazł potem u swej drugiej matki - macochy tyle uczucia, że się całym sercem do niej garnął. Miesiące letnie spędził w Gołuchowie i zwiedził Wielkopolskę. Pan Kalinowski zaobserwował sympatię jaką Gucio miał dla hrabianki Marii Zamojskiej, ale dodawał: "Ja bym upatrywał szczęście dla Gucia raczej w wyższym, niż małżeński stanie, ale w propagandę ani w jednym ani w drugim kierunku z Guciem się nie bawię". Jesienią byli znowu w Mentonie. Rozmowy z panem Kalinowskim, lektura Listów Duchownych księdza Aleksandra Jełowieckiego, rozmowy z księdzem Necon jezuitą w Monaco, który mu udzielał lekcji języka niemieckiego, a przede wszystkim rekolekcje według św. Ignacego Loyoli, jakie przy pomocy tego księdza odbył prywatnie w Wielkim Tygodniu wywarły na nim ogromne wrażenie.

 

1876 - W maju opuścili Mentonę, by na lato stanąć w Sieniawie. Przejeżdżali przez Wenecję. Wstąpili do kaplicy Sióstr Wizytek, by w pewnej pobożnej intencji pomodlić się przy relikwiach św. Franciszka Salezego. Na zimę udali się do Davos.

 

1877 - W Davos rozmowy i towarzystwo p. Kalinowskiego, oraz życiorysy św. Stanisława Kostki św. Alojzego Gonzagi wywołały duchowy wstrząs, o którym kiedyś napisał czcigodny Wychowawca: "Czytaliśmy go powoli i wtedy spostrzegłem w Guciu duchowy przewrót w jego duszy. Co się z nim stało, spowiednik ówczesny jedynie był w stanie zdać z tego sprawę. Była to chwila przełomu w życiu i wewnętrzny popęd, powoli prowadzący do ostatecznego zadania w życiu, tj. poświęcenia się Bogu. Mało mi są znane spotkania z księdzem Bosko w Paryżu. Wiem tylko, że kiedym się spotkał z Guciem później w Krakowie, już był synem Błogosławionego tego Ojca i od jego wskazówek zależnym". Ponieważ p. Kalinowski miał opuścić wychowanka, staramu się zabezpieczyć opiekę duchową. "Wyraźnym życzeniem Gucia, niezależnym od mojego poglądu, jest mieć na moje miejsce osobę duchowną - pisze do księcia Władysława... Otóż Bóg miłosierny, pozbawia Gucia tylu zasobów i jakby na wygnanie go skazując, nie uczynił przez to nic takiego, co by jak każda sprawa Boża, nie miało na celu zbawienia duszy. Gucowi wlał uczucie pobożności i chęć wytrwania w niej, tobie książę dał odpowiednie natchnienie i środki materialne do zaopatrzenia Gucia w należytą pomoc". W liście zaś Gucia czytamy: " Zdaje mi się tu w Davos, że byłoby najlepiej, abym miał przy sobie księdza, szczególnie tu w Davos, bo po wyjeździe księdza Beurg i ks. Crevoisier będziemy tu bez żadnej pomocy religijnej i przez kilka miesięcy nie będzie nawet Mszy świętej. Żeby zaś przy mnie był ksiądz życzyłbym sobie tego dla wielu przyczyn" (18.12.1876). Między innymi może "dla bezpieczeństwa duszy Gucia i ochronienia go w tak ważnych dla niego latach od utraty tych skarbów, które Bóg w niego wlewa" zdaje się wyjaśnić w poprzednim liście p. Kalinowski.

 

1877 - Dopiero w połowie lipca Gucio z p. Kalinowskim rozstają się w (Paryżu), bo nowym wychowawcą zgodził się być ks. Kubowicz. Tymczasem jednak miał go zastąpić p. Ruciński. Po duchowych wzlotach w tym okresie przejściowym 19-letniego młodzieńca, miały nastąpić chwile próby. Został zaproszony do Hiszpanii przez margrabinę Krystynę siostrę jego matki księżnej Amparo. I nieco lekkomyślny wychowawca i wesołe towarzystwo kuzynek i galowe przyjęcia z okazji pobytu przyrodniego kuzyna króla Alfonsa XII (po babce Marii Krystynie), w Dijon i długie a gwarne wycieczki nie sprzyjały skupieniu wewnętrznemu. Można powiedzieć, że gwarne towarzyskie życie porwało go w swe zawrotne obroty. Ale zamiast pobudzić chęć wyżycia się, wywołało reakcję i tęsknotę za regular nością i ciszą życia codziennego. "Prowadzę życie zanadto nużące i nieregularne, gdyż nie ma tu godzin stałych na śniadanie i obiad (dzień cały trzeba spędzić w oczekiwaniu zabaw, zaczynających się dopiero późnym wieczorem - pisał kiedy indziej). Król teraz bawi w Galicji hiszpańskiej, jutro ma wrócić. Znowu będą nużące codzienne wyprawy. Na szczęście król już niedługo tu zabawi" (7.08). Margrabiowska rezydencja w Somio wprawdzie mu się podobała, pisze, że "poznał Austrię i dobrze się tu zabawił", że "odkąd zaczął prowadzić życie więcej regularne i nie tak nużące, było mu dobrze", ale potem pisze również: "Czy Papa poznał ks. Kubowicza" Spodziewam się, że on będzie najlepszym towarzyszem i nauczy cielem dla mnie. Dlatego choć miejscowość szwajcarską Davos uważał za "wygnanie", powrócił do niej i czuł się tam z ks. Kubowiczem dobrze. Na zabawy, w których czasem musiał brać udział skarży się: "Są one niepotrzebne, a przy tym męczą. Drugą zaś nieprzyjemnością dla mnie było to, że musiałem się na tych wieczorach zapoznawać z wielu osobami. Cieszę się, że jutro rozpoczną się lekcje..."

 

1878 - Początkowo przeżywa okres skrupułów dotyczących spowiedzi. Obawia się, czy ma skruchę szczerą, czy Pan Bóg mu wybacza, ale uspokojony przez swego spowiednika ks. Pilot, odzyskuje równowagę ducha. Program gimnazjalny ukończył i miał nawet zdawać maturę w gimnazjum św. Anny w Krakowie, ale z racji śmierci Piusa IX wybrał się do Włoch i choć na pogrzeb się spóźnił, zastał jeszcze w Rzymie swego ojca. Zwiedzał potem Włochy. Był na audiencji u Leona XIII. Na okres letni powrócił do rodziny w Normandii, ale zimę miał spędzić na Sycylii.

 

1879 - Zwiedził Sycylię, a czując się zdrowszym powrócił do swoich jako pełnoletni przyjąć spadek po matce. Na zimę udał się znowu do Davos. Ale o przyszłości nie zdecydo wał.

 

1880 - Pobyt w Davos nie sprzyjał zdrowiu, więc już w kwietniu wyjechał do Paryża, a potem zaraz w poznańskie do Gołuchowa i do Sieniawy. Ulegając wpływom ojcowskim postarał się o obywatelstwo austriackie, bo choć czuł się osłabionym, zrozumiał, że los jego połą czony jest z Sieniawą. Odwiedził ciotkę Matkę Ksawerę w Karmelu krakowskim, a potem na zimę wyjechał do Algieru.

 

1881 - Z wiosną powrócił do Sieniawy. Wciąż niezdecydowany jak ma ułożyć swą przyszłość. Na zimę wyruszył do Egiptu, gdzie spotkał się z Henrykiem Sienkiewiczem. Przynaglony przez ojca musiał wracać, odłożywszy podróż do Palestyny.

 

1882 - w kwietniu powrócił do swoich. Przedstawiono mu propozycje małżeństwa na co odpowiedział, że dotąd jeszcze o tym nigdy nie myślał, nie umiał też odpowiedzieć co myśli ze sobą zrobić. W Starej Wsi u OO. Jezuitów odbył kilkudniowe rekolekcje, ale żadnej decyzji nie zakomunikował rodzinie. Widać było, że się sam ze sobą boryka. Natomiast wyjechał do Paryża.

 

1883 - Pod koniec kwietnia, ksiądz Bosko bawiący w Paryżu odwiedził rodzinę książąt Czartoryskich w Hotelu Lambert. Ujrzawszy księcia Augusta rzekł: "Od dawna pragnąłem pana poznać". Dziwne słowa głęboko zapadły w duszę młodzieńca, a jego postać i rozmowy z rodziną wywołały niezwykłe u niego zaufanie, które wyraziło się poufałą korespondencją. Należał do delegacji, która 16 grudnia z okazji 200-letniej rocznicy odsieczy Wiedeńskiej, ofiarowała Leonowi XIII obraz Matejki. Jadąc do Rzymu wstąpił książę August do Oratorium turyńskiego, ale nie zastał księdza Bosko. Oprowadzał go po zakładzie ksiądz Rua. Po audiencji u papieża zatrzymał się w San Remo.

 

1884 - W maju, dowiedziawszy się, że ksiądz Bosko jest obecny pojechał do Turynu. Trafił na uroczystość Wspomożycielki 24 maja. Potem przez miesiąc mieszkając w hotelu Europa przychodził na rozmowy z księdzem Bosko. Wynurzył swą myśl o wstąpieniu do stanu duchownego, nad którą już od dawna się zastanawiał i wyjaśnił swe stosunki rodzinne. Po uroczystości imieninowej księdza Bosko, pożegnał się w Turynie z ks. Kubowiczem i pojechał do Gołuchowa. Ciotka Iza dostrzegła w nim jakąś walkę wewnętrzną, ale siostrze niec na wszystkie pytania odpowiadał milczeniem. Nie śmiał wyznać i nad tym cierpiał. W lipcu spotyka się z ojcem w Krakowie, odwiedza matkę Ksawerę, potem udaje się do Sieniawy. Ojciec żądał od syna, aby się zajął sprawami rodzinnymi i majątkowymi. On zaś, choć uznaje racje, milczy, a z powodu tego milczenia jeszcze bardziej cierpi. Na wieść o chorobie macochy, wyjechał do Paryża, po drodze wstępuje do Matki Ksawery. Księdza Bosko prosił o modlitwy za matkę, na co zaraz otrzymał odpowiedź. (Pierwszy list księdza Bosko do Augusta miał datę 4 października 1883). Potem otrzymał list od O. Rafała Kalinowskiego, do którego zwróciła się zaniepokojona dziwnym stanem siostrzeńca Matka Ksawera: "Mówiono mi przy kracie, że zdawałeś się być smutnym i jakby w tęsknocie. Radbym cię widział ustalonym w jakimś zgromadzeniu zakonnym. Spróbuj tego lekarstwa dla duszy i ciała. Dosyć tej próby życia na świecie" (Czerna, 18.10.1884). Takie słowa musiały zrobić wrażenie na młodzieńcu. Na życzenie ojca zwiedza Anglię, by się bliżej zapoznać z przemianami społecznymi na tle wzrastającego przemysłu. W listach od księdza Bosko otrzymał bardzo wymijające odpowiedzi: "Książę bardzo roztropnie odkłada decyzję w sprawie wyboru stanu. Pomodlę się z księciem i za księcia, aby nam Pan Bóg objawił świętą swoją wolę" (17.12). Albo: "Na razie takie byłoby moje zdanie. Jeżeli chęć do stanu duchownego odzywa się w księciu bardzo silnie, to wypadałoby zrzec się ordynacji, jeżeli zaś nie jest ona zupełnie ustalona, to książę postąpi zupełnie dobrze, stosując się do życzeń ojca i przyjmując ordynację ze wszystkimi następstwami".

 

1885 - Książę August po powrocie z Anglii nie mógł się nadal zdecydować. Chętnie skorzystał z zaproszenia i w czerwcu pojechał na rekolekcje do księdza Bosko. Zamieszkał w Oratorium. Zwierzył się ze wzrastających skłonności do stanu duchownego, ze wzrastają cego oporu rodziny, która go o coś podejrzewa i o własnej niepewności. Ksiądz Bosko polecił mu zająć się sprawami rodzinnymi, pamiętając jednak na zbawienie swej duszy. Po powrocie do domu zajął się więc nimi.

 

1886 - Na Nowy Rok otrzymał od ojca majorat sieniawski. Już od Bożego Narodzenia musiał brać udział w zabawach, a na karnawał został wysłany do Krakowa. Po balach i ucztach wróciwszy do domu modlił się przed ołtarzykiem odziedziczonym po matce. Nawet wśród zabaw coraz częściej był milczący i zamknięty w sobie. Gdy był u Matki Ksawery z wizytą, ona to od razu dostrzegła i podsunęła mu myśl o salezjanach. Po skończonym karnawale powrócił do Sieniawy i musiał nasłuchać się wymówek ojca. Po długim namyśle zaproponował ojcu zwiedzenie Oratorium księdza Bosko. W końcu czerwca stanęli w Turynie. W czasie obiadu rozmawiano o Polsce. Ksiądz Frncesia miał rzucić taką myśl: "Możeby książę August za przykładem św. Jacka wstąpił do naszego Zgromadzenia, przejął się jego duchem, a zostawszy kapłanem powrócił następnie do kraju i tam zaczął szczepić ideę księ dza Bosko!" Po obiedzie obaj książęta odbyli naradę z księdzem Bosko. Ten powtórzył, że syn powinien zastosować się do planów ojca, ale zauważył, że jeśli Pan Bóg powoła Augusta do stanu duchownego, to trzeba się z tym pogodzić. Wszyscy trzej wyszli zadowoleni. Gdy powrócił do Sieniawy z wielką energią zajął się sprawami finansowymi i majątkowymi, brał udział w zjazdach familijnych i polowaniach, tylko o małżeństwie nie chciał słyszeć. Z polecenia ojca interesował się też nowo założonym muzeum w Krakowie. Rodzina była zdziwiona i zachwycona.

 

1887 - Na okres Wielkiego Tygodnia pojechał do Turynu, by zaraz po świętach odprawić rekolekcje i zadecydować o powołaniu. Rekolekcjami kierował sam ksiądz Bosko. Książę zdecydował się wstąpić do stanu duchownego. Ksiądz Bosko to pochwalił i potwierdził. Uzgodniono też, że powołanie jest raczej zakonne. Ale gdy książę prosił by go ksiądz Bosko przyjął do swego żgromadzenia, tan odpowiedział: "Myli się książę! Nasze Zgromadzenie nie jest dla księcia!". Ponieważ wyjeżdżał do Rzymu zgodził się jednak na towarzystwo młodego księcia, który tam w wiecznym mieście coraz bardziej zaczął się przekonywać, że powinien zostać salezjaninem. Papież Leon XIII na audiencji potwierdził to postanowienie i polecił zawiadomić księdza Bosko, że taka jest jego wola. Ksiądz Bosko dowiedziawszy się o tym nie stawiał już przeszkód.
Rodzina już z listów dowiedziała się, że August chce zostać kapłanem, ale gdy powrócił stawiała mu przeszkody. Ksiądz Bosko pocieszał go w liście: "Powołanie księcia napotyka teraz na trudności, lecz uważam to za korzyść i proszę Pana Boga, aby umocnił w księciu tę dobrą wolę, która przecież opiera się na zdaniu Ojca Świętego. Co do mnie jestem zupełnie tego samego zdania..."(15.06). Ojciec, któremu wszystko wyznał, pogodził się z wolą Bożą, a słysząc, że ostateczną decyzję ma powziąć dopiero za rok, pozwolił na wyjazd do Turynu. Gdy stanął przed księdzem Bosko i prosił formalnie o przyjęcie posłyszał: "Dobrze, drogi książę, przyjmuję cię. Odtąd należysz do Towarzystwa Salezjańskiego, a pragnę, abyś pozostał w nim aż do śmierci. Biedny ksiądz Bosko umrze wkrótce, lecz gdy jego następca chciałby cię z niego wydalić, ty zaś nie życzyłbyś sobie tego, wystarczy gdy powiesz, iż jest wolą księdza Bosko, by cię z Towarzystwa nie wysyłano".
W San Benigno stanął książę August jako aspirant 18 lipca. Odesłał też zaraz swego długoletniego służącego Antoniego. Tegoż miesiąca był z pielgrzymką w sanktuarium maryjnym w Oropie. Był parę tygodni w Lanzo, potem w Penango na winobraniu. Rodzinę zaskoczyła wiadomość o obłóczynach, które się miały odbyć jesienią. Nie pomogły protesty listowne. 24 listopada 1887 roku sam ksiądz Bosko dokonał ceremonii obłóczyn w Bazylice Wspomożycielki turyńskiej. Rodzina (bez ojca, który był chory) przyjechała na tę uroczystość, mając nadzieję przeszkodzić, ale ponieważ August był nieugięty, wzięła udział w podniosłym akcie. Razem z księciem Augustem otrzymał suknię kapłańską Wiktor Grabelski. Po uroczystościach ksiądz Bosko powiedział: "Odwagi, drogi książę! Dzisiaj odnieśliśmy wspaniałe zwycięstwo. Ale też mogę oświadczyć księciu z wielką pociechą serca, iż nadejdzie dzień, kiedy książę z woli Bożej zostanie kapłanem i zdziała bardzo dużo dobrego dla Polski". Nowicjat rozpoczął w Valsalice.

 

1888 - Złożył 25 stycznia przyrzeczenie, że będzie prowadził życie jeszcze świętsze, ćwicząc się szczególnie w pokorze i w pamięci na obecność Bożą, jak pisze mistrz nowicjuszów ksiądz Juliusz Barberis. Potem 30 stycznia razem z innymi odwiedził i pożegnał umierającego księdza Bosko. Pod wpływem rozważań o jego świętej śmierci, uczynił prywatną obietnicę przed Najświętszym Sakramentem, a w miesiąc potem zredagował testament, osobistą jego majętność przekazujący Zgromadzeniu. W pierwszych dniach czerwca pojechał z księdzem Barberisem do Mediolanu, gdzie przed pełnomocnikiem książąt Czartoryskich zrzekł się ordynacji, zaznaczając żeby służyła interesom katolickim i by jej nie wydzierżawiono żydom.
2 pażdziernika w Valsalice, u grobu księdza Bosko, na ręce księdza Michała Rua złożył śluby zakonne, nawet nie zawiadomiwszy o tym rodziny. Po złożeniu ślubów dalej uczy się na Valsalice.

 

1889 - Z p[powodu nowych objawów choroby (prawe płuco zajęte) na sierpień pojechał do Lanzo. Tam czuwał nad nim Beltrami, który się z nim zaprzyjaźnił na Valsalice już od września 1887 roku, a więc niemal dwa lata. Rozpoczyna się ponownie (bo pierwsza ustała w kwietniu 1888) walka z rodziną o powołanie, oraz nieporozumienie w sprawie klejnotów rodzinnych i biblioteki. We wrześniu August jest w Turynie i czeka na decyzję lekarską, gdzie ma się udać. Dr Henschel przysłany przez ojca zabiega o wyrwanie go z zakonu. Ojciec zwrócił się do Stolicy Świętej, aby zobowiązała salezjanów do leczenia ks. Augusta, na co otrzymuje przychylną odpowiedź. Do Turynu przyjeżdża książę Władysław, ale po rozmowie z księdzem Rua i ze synem, nie nalega na opuszczenie Zgromadzenia. Chory ma jechać do Mentony w towarzystwie któregoś z salezjanów. Po naleganiach ze strony Augusta, ojciec i syn wyjeżdżają do zakładu salezjańskiego w Berdighera. Ojciec odjechał do Egiptu, ale w hotelu zamieszkały księżna Małgorzata i hrabina Iza, by nad chorym czuwać. Ze strony Zgromadzenia czuwał przy nim ks. Kamil Ortuzar. Boże Narodzenie przeżył ks. August w towarzystwie rodziny.

 

1890 - Rodzina stara się umieścić Augusta poza Zgromadzeniem. Lekarze wyznaczyli Aixes Bains w Szwajcarii. Ponieważ nie było odpowiedzi na zapytanie od księdza Rua, ani też na telegram, książę Władysław opuścił Bordighera, a gdy ks. August bez odpowiedzi księdza Rua nie chciał wyjechać, również hrabina Iza rozgoryczona odjechała. Ksiądz Rua nie mógł wtedy odpowiedzieć, bo był we Francji. Gdy powrócił zarządził wyjazd do Szwajcarii. Pojechał: ks. August z księdzem Ortuzarem i koadiutorem Enrja, oraz jako obserwator (rodziny) ks. de Jardine. Pojechał również chory ksiądz Beltrami. Potem przyjechano do Lugano i do San Remo. W międzyczasie ojciec prosił Stolicę Apostolską o zwolnie nie ze ślubów syna. W odpowiedzi otrzymał zawiadomienie, że jeśli ks. August zażąda, to takie zezwolenie otrzyma. Wobec tego pod koniec grudnia Ks. August napisał do Stolicy Świętej wyjaśnienie, że chce pozostać w Zgromadzeniu. Projekty rodziny upadły (list pisany z San Remo 19.12.1890). Stosunki z rodziną ochłodły.

 

1891 - Ponieważ rodzina przestała się interesować zdając troskę o chorego przełożonym zakonnym, nastał okres spokojniejszy. Natomiast życie wewnętrzne pogłębiało się coraz bardziej. Gdy mu na to zdrowie pozwalało uczył się dalej teologii. Z końcem lutego ustalono, że kleryk August otrzyma święcenia mniejsze, których nie mógł przyjąć po drugim roku teologii z powodu stanu zdrowia. Udzielił mu ich w San Remo ksiądz biskup Tomasz Reggio. Potem wyjechał przez Turyn do Aix les Bains, aby uniknąć letnich upałów. Prócz księdza Ortusara był tam jeszcze ksiądz Beltrami, no i ksiądz De Jardins. Jesienią stanął w San Remo.

 

1892 - W lutym ks. August był w Mentonie u rodziny i uzyskał aprobatę na święcenia wyższe. Subdiakonat otrzymał 12 marca. A już 2 kwietnia ten sam biskup genueński Monsignore Reggio udzielił mu święceń kapłańskich. Nazajutrz w niedzielę Pasyjną ksiądz August odprawił Mszę Prymicyjną w prowizorycznej kaplicy willi Lamberti w San Remo. Choć była obecna na niej księżna Małgorzata oraz brat Witold, brakowało ojca i ciotki Izy. Wprawdzie potem 3 maja miał dla całej rodziny Mszę świętą w Mentonie, tak ojciec jak ciotka Iza traktowali go bardzo chłodno. Z powodu słabości i z wielkiego przejęcia Mszę świętą odprawiał bardzo długo. Brat Witold wspomi na o 5-ciu kwadransach. Gdy w końcu maja znalazł się w Turynie, witała go na Valsalice pokaźna grupa Polaków z księdzem Grabel skim na czele. Z funduszów księdza Augusta podnoszono dla nich o jedno piętro część zakładu. W lecie przebywa znowu w Aix les Bains, ale ponieważ pragnął mieszkać w domach Towarzystwa, jesienią ksiądz De Jardins odjechał do Paryża, ksiądz August zaś do Turynu, gdzie znowu powitał polską młodzież na Valsalice i odprawił pod kierunkiem księdza biskupa Cagliero rekolekcje. Z woli przełożonych zamieszkał w willi podarowanej przez kanonika Martini, nieopodal zakładu salezjańskiego w Alassio. Był z nim również ksiądz Ortuzar.

 

1893 - W rocznicę święceń 2 kwietnia przypadała Wielkanoc. Nie tylko w tym dniu odprawił Mszę świętą, ale nawet jeszcze w czwartek po Wielkanocy, ale już ostatnią. W piątek i sobotę przyjął już tylko Komunię świętą. W sobotę 8 kwietnia o godz. 9 wieczorem, zaopatrzony Sakramentem Chorych przez księdza dyrektora Rocca przeniósł się do wieczności. Kiedyś w 1891 roku złożył swe życie dla uzdrowienia księdza dyrektora Nai. Ksiądz dyrektor wtedy wyzdrowiał, a on po nie całych dwu latach umierał. Pogrzeb odbył się 12 kwietnia 1893 roku. Z rodziny był książę Witold i księżna Marcelina Czartoryska. Rodzice z powodu choroby przybyć nie mogli. Po paru tygodniach zwłoki przewiezione zostały do kościoła św. Rocha w Sieniawie, gdzie umieszczono je w grobach familijnych.
Zmarły ksiądz August Czartoryski żył 35 lat 8 miesięcy i 6 dni.

 

1921 - 1927 Zbieranie materiałów i proces diecezjalny
1940 - Orzeczenie Kongregacji Obrzędów - można dalej prowadzić.
1941 11 marca - Pius XII wyznacza Komisję do prowadzenie Procesu Apostolskiego.
1960 12 maja - przygotowanie dokumentów i przekazanie Promotorowi Wiary.
1964 20 października - przeniesienie trumny Sługi Bożego Księdza Augusta Czartoryskiego z Sieniawy do kościoła św. Józefa w Przemyślu na Zasaniu. 
1966 11 października - Kongregacja Obrzędów - debata nad heroicznością cnót.
1968 19 kwietnia - Komisja pod przewodnictwem biskupa Bolesława Łukasza Taborskiego dokonuje rozpoznania ciała Sługi Bożego.
1978 1 grudnia - Jan Paweł II podpisuje dekret heroiczności cnót i odtąd przysługuje Słudze Bożemu Księdzu Augustowi tytuł "Venerabilis" - Wielebny - Czcigodny. 
1999 31 stycznia - Generalny Postulator Zgromadzenia Salezjańskiego mianuje Ks. Michała Szafarskiego Vicepostulatorem do procesu "domniemanego cudu".
1999 3 września - JE. Arcyb. Dr Józef Michalik, Metropolita Przemyski otwiera proces "super miro" 
2000 12 września - zamknięcie procesu "super miro" 23 październik " Vicepostulator składa dokumenty w Kongregacji ds. Świętych w Rzymie.
2003 23 stycznia - Konsula Lekarzy w Kongregacji ds. Świętych uznaje za wstawiennictwem Czcigodnego Księdza Augusta Czartoryskiegio 
2003 2 maja - Konsulta Teologów w Kongregacji ds. Świętych uznaje cud za wstawiennictwem Czcigodnego księdza Augusta.
2003 9 października - Kardynałowie i Biskupi w Kongregacji ds. Świętych uznali cud.
2003 20 grudnia - w sali klementyńskiej w obecności Ojca Świętego Jana Pawła II Prefekt Kongregacji odczytał Dekrety: kanonizacyjne (4), beatyfikacyjne (7) w tym na pierwszym miejscu Czcigodnego ks. Augusta Czartoryskieg i heroiczności cnót (7).
2004 - Beatyfikacja Czcigodnego ks. Augusta Czartoryskiego na Placu św. Piotra.

 

 

 
Opracowanie Ks. dr Lucjana Strady Częstochowa 1968 r.
uzupełnił - ks. Michał Szafarski - Kraków styczeń 2004 r.

Logowanie

Licznik odwiedzin



Dzisiaj 448

Wczoraj 817

W tym tygodniu 4984

W tym miesiącu 15390

Razem 647906